Bardzo przepraszam za tak długą nieobecność jeżeli ktoś na mnie czekał. Początkowo były to problemy z internetem...potem zepsuł się cały komputer ._. No nic...nie przynudzam i zapraszam do czytania! :D Jeżeli wyłapiecie jakieś błędy albo cuś - PISAĆ *^* xD
__________________________________________________
I have to tell you something..
How i wanna be with you...
Podśpiewywał sobie siedząc na parapecie w kuchni i patrząc na swoją wielką niespełnioną miłość, która w tym momencie bawiła się z dziećmi w piaskownicy. Właśnie to urzekło go w nim na samym początku. Był całkowicie inny niż on sam. Był takim dużym dzieckiem. Jak wszyscy wiedzą każdy naleśnik ma dwie strony. I tak samo On miał. Z jednej strony był wiecznie uśmiechnięty, pomocny, nie mógł usiedzieć w miejscu, lubił się bawić zabawkami z dziećmi i jeść lody w zimie. A z drugiej był poważny, myślał nad konsekwencjami swoich czynów, podejmował decyzje poważniejsze niż te wagi państwowej. Obserwował go tylko z daleka. Nie miał odwagi przyznać się sąsiadowi do swoich uczuć. Nie był w stanie stanąć przed nim powiedzieć 'Kocham Cie Lee Jinki' by później musieć wysłuchać tego anielskiego głosu odrzucającego go. Chłopak zszedł z parapetu i skierował się w stronę szafek aby przygotować herbatę. Włączył czajnik i całe pomieszczenie wypełniły odgłosy gotującej się wody. A CO TAM! Kij z tym...jak kocha to poczeka.
-Wybacz Jinki, ale trochę sobie zaczekasz.
-Na co mam czekać Kibum?
Owy wywołany był tak zaskoczony nagłym wtargnięciem gościa, że nie zareagował zbyt szybko i wylał wrzącą wodę na swoje spodnie. Po całym domu rozniósł się rozdzierający krzyk, a potem jęk bólu i głęboki oddech.
-Boże przepraszam Kibum! Nie chciałem Cię przestraszyć!!
Starszy mężczyzna zrobił pierwsze co mu przyszło na myśl - zaczął ściągać z Kibuma spodnie. Ten za to dalej zaskoczony nie zrobił nic aby mu przeszkodzić. Siedział jak słup soli i czasami dość głośno syczał z bólu kiedy sąsiad zajmował się jego udem. Robił to nad wyraz starannie. Każdy jego ruch był spokojny, delikatny i był oddawany wręcz z czcią. Kibum mimo bólu przyglądał się poczynaniom chłopaka przy tym wewnętrznie się gotując. Mógł z tak bliska patrzeć na te brązowe pasma teraz wpadające chłopakowi do oczu. Mógł patrzeć na długie cienie na policzkach rzucane przez jego czarne rzęsy okalające piękne brązowe oczy. Mógł obserwować stróżkę potu spływającą po jego skroni, poliku, szczęce, szyi i kończącą swoją wędrówkę za czarną bokserką. Mógł podziwiać wszystkie jego mięśnie uwidocznione przy każdym nawet najmniejszym ruchu. A przy tym doświadczać najlepszego masażu w swoim życiu. Czuł jak dłonie chłopaka badają jego nogę. Stwierdził w myślach, że to zdecydowanie będzie jego ulubiona czynność z udziałem starszego.
-No to? Na co mam sobie poczekać?
-W sumie to na nic. Nie przejmuj się gadałem tylko do siebie...
-No powiedz. Mowiłeś o mnie, wiec dobrze gdybym wiedział o co chodzi. A poza tym jestem ciekawy.
-To naprawdę nic ważnego.
-A ja myślę, że to coś ważnego. Nawet powiem więcej. Podejrzewam o co chodzi.- Starszy podniósł głowę patrząc głęboko w brązowe tęczówki teraz czerwieniącego się chłopaka.
-C..co? Jak to podejrzewasz o co...przecież to nic.-Zaczął się jąkać uciekając wzrokiem na boki. Jak to możliwe?! Przecież to NIE JEST możliwe! Pewnie myśli o czymś całkowicie innym...albo coś sobie ubzdurał...
-Wiesz...Pod wpływem alkoholu język Ci się rozwiązuje i mówisz wszystko co Ci ślina na język przyniesie. To o twoim dzieciństwie, krępujących sytuacjach, uczuciach, pragnieniach...-podnosi głowę i uśmiechając się szeroko z lekka kpiąco. -...Albo wyjawiasz tajemnice, których nigdy w życiu nikomu byś nie wyjawił. Wiem Kibum. Wiem, że kiedy byłeś mały zgubiłeś się na lotnisku w sklepie wolnocłowym i płakałeś przez 30 minut, aż nie zgarnęła Cię straż. Wiem, że kiedy chodziłeś do gimnazjum przy dawaniu walentynki jednej dziewczynie łosoś wrócił w górę rzeki i zwróciłeś na jej walentynkę całe śniadanie. Wiem, że płaczesz za każdym razem kiedy oglądasz "Do Re Mi Fa Sol La Si Do.". Wiem, że boisz się horrorów. Wiem, że najbardziej na świecie pragniesz miłości jak z bajki....I wiem też, że jesteś we mnie zakochany od pięciu lat. Wiem, że boisz się mi o tym powiedzieć. Wiem też, że chcesz mi to powiedzieć. Dlatego czekałem Kibum. Czekałem przez ten cały czas aż mi wreszcie o tym powiesz. Myślałem, że nie będę musiał Cię prowadzić za rękę, mówić Ci co masz robić, ale najwyraźniej tak się nie da...To jak Kibummie? Chciałbyś mi coś powiedzieć?
Młodszy tylko trzęsącymi się dłońmi zasłonił usta i wpatrywał się szeroko otwartymi oczyma w mężczyznę. On wie...? Co teraz powinien zrobić? Zaprzeczyć wszystkiemu? Zacząć się śmiać? Przytaknąć? Wyznać wszystko? Zapytać? Nakrzyczeć? Zacząć płakać? Co powinien zrobić!?!? W całej kuchni słychać było przyspieszone bicie serca obydwóch mężczyzn i głośne przełknięcie śliny młodszego. Kibum odsunął ręce od twarzy i cichym piskliwym głosikiem wypowiedział wreszcie te słowa, które wisiały nad nimi od jakiegoś czasu...
-Kocham Cię Jinki....
Onew już nie odpowiedział tylko złapał chłopaka pod pachy i przyciągnął do siebie ustami odnajdując te mniejsze malinowe. Pocałunek nie był delikatny. Był mocny i zaborczy. Aczkolwiek przekazywał to czego chciał Kibum. Był ostry i z odrobiną goryczy, ale żadnemu z nich to nie przeszkadzało. Mimo wszystko poczuli wszystko.
Zapewnienie, że nawzajem będą dla siebie wsparciem.
Zapewnienie, że razem będą bezpieczni.
Zapewnienie, że zawsze będą szczerzy.
Zapewnienie, że będą tylko dla siebie.
Zapewnienie, że przebaczenie będzie priorytetem.
Zapewnienie, że jutro dalej będą się kochać.
____________________________________________________
Jeeej :3 Mam nadzieje, że się podobało. Sama jestem średnio zadowolona, ale następnym razem na 100% będzie lepiej! *^* Od razu mówię, że już niedługo pojawi się pierwszy rozdział rozdziałówki (jeszcze nie mam tytułu ._.) xDD
Omo *o*
OdpowiedzUsuńTo takie piękne ;3
Nie ma to jak powrót w wielkim stylu!! :D
Jesteś niesamowita!! Będę czekała na tę rozdziałówkę z niecierpliwością ;3