czwartek, 17 kwietnia 2014

OnTae 2.

Hah. Tak mnie wzięło na one-shota xDD Mam nadzieje, że paring was nie zrazi. xD Tak w ogóle...macie może szczególne zapotrzebowanie na jakiś paring? <myśli intensywnie>
____________________________________________
-Jiiiinkiii!
-Baham się Taesin. Phosiem hebyś nie tah nie nazyhau...-Przerwał mycie zębów, żeby spojrzeć na stojącego w drzwiach chłopaka. Lee Taemin. Główny tancerz i maknae zespołu SHINee, którego Jinki był liderem. Z Taeminem dogadywał się najgorzej. Mimo iż zawsze prosił, żeby zwracał się do niego Onew on robił to tylko przed kamerami. Zawsze za kulisami po koncercie pierwsze co słyszał to "Dobra robota Jinki."
Nienawidził swojego imienia. A On robił to specjalnie. Myślał, że w ten sposób wyprowadzi starszego z równowagi. Onew nie wiedział dlaczego tak bardzo mu na tym zależało, aczkolwiek...coraz częściej mu się to udawało.
-No już się tak nie gotuj. Chodź na śniadanie.
Starszy tylko wypłukał zęby z nadmiaru pasty i przeczesał palcami włosy. Idąc korytarzem cały czas przyglądał się młodszemu. Miał czarne nastawione już włosy, niezbyt rozbudowane ciało obecnie ukryte pod szarą koszulką i zgrabny tyłek, który opinały ciasne czerwone jeansy. Ale to jeszcze nic w porównaniu z całokształtem. Nie było osoby, która nie uważałaby go za absolutnie idealnego czy chociaż słodkiego. Jego dziecięca twarz, zawsze przepełniona światłem i radością w połączeniu z niesamowitymi ruchami tworzyły połączenie doskonałe. No, a przynajmniej dla Onew. Tak żeby było zabawniej starszy jako jedyny w całym zespole był gejem mimo iż fani uważali inaczej. Nawet Kibum nie był zainteresowany chłopcami, a już w szczególności nie Jonghyunem. Ani to Minho, ani Jonghyun, ani Kibum, ani nawet Taemin nie domyślali się nawet, że stary zdziwaczały wielbiciel kurczaków mógł być gejem. Żadnej z nich nie wiedział nawet, że jest tak dobrze, albo nawet lepiej zbudowany jak Jonghyun czy żabol. Rzadko kto w ogóle zwracał na niego większą uwagę. Nawet fani zespołu. według statystyk miał ich najmniej. Jednak bardzo mu to odpowiadało.
-Onew proszę przynieś jeszcze dwie szklanki bo matematyka Jonghyuna znowu zawiodła.- Ledwo co stanął w salonie, a już został o coś poproszony. Uśmiechnął się tylko jak co rano.
-Mi też miło was dzisiaj widzieć.
Wrócił już siadając przy stole i kładąc na nim brakujące szklanki. Nie dane mu było jednak nacieszyć się śniadaniem bo kiedy złapał pierwszego tosta  w jego kieszeni zaczął wibrować telefon. Momentalnie jego w miarę dobry humor zjechał do zera kiedy zobaczył numer na wyświetlaczu. Odebrał telefon i tak jak podejrzewał..pożałował tego.
-Onew mam dla Ciebie papiery dotyczące nowych piosenek na koncert. Jeszcze dzisiaj musisz to przejrzeć i podpisać. Poza tym proszę Cię abyś Zastanowił się na podziałem i kolejnością piosenek i przegadał ze stylistką co tam ubierzecie. Aha! I choreograf chciał się dzisiaj z tobą zobaczyć.
-A chłopaki?
-Oni mają wolne. O ile wiem Kibum z Taeminem zostali zaproszeni na imprezę, a Minho z Jonghyunem mieli obejrzeć razem mecz. A sam ich nie możesz spytać?
-Ale...Mam to zrobić sa..
-Dasz sobie radę. W końcu jesteś liderem prawda?
Biiip Biiip Biiip.
No oczywiście. Bo tak jest najłatwiej. Zostawić wszystko na głowie jednej osoby i mieć na wszystko wyrąbane. Wstał od stołu i truchtem podbiegł do lodówki. oderwał jedną kartkę samoprzylepną i złapał w locie długopis.
-Jest 9:23, Kibum o której z Taeminem wychodzicie?
-Gdzieś około siedemnastej a co?
-Siedemnasta...-Starszy zamaszyście coś zapisał na kartce cały czas ściągając brwi.- A wy Minho?
-Nie będzie nas od czternastej gdzieś do dziewiętnastej może. Albo nawet później.
-Dobrze...od...do...stylistka i papiery...potem dom, albo nie, najpierw choreograf, papiery, stylistka, dom i papiery, a potem menager...tak będzie dobrze...
-Onew czy coś się..
-Wychodzę. -Złapał tylko tosta i tyle go było. Zostawił czwórkę kumpli przy stole z nawet nie zaczętą jajecznicą. Nie wiedział jednak, że jeden z nich zamiast powrócić do jedzenia zatopił się w myślach. Zmartwieniach i smutku spowodowanym braku bliskości lidera.
***
Była już siedemnasta A Onew zmęczony po lataniu po mieście w pogoni za stylizacją i choreografią wracał do domu. Powinien być sam, więc mógł na spokojnie zająć się papierzyskami. Nie uśmiechała mu się wizja kolejnej randki sam na sam z grubą stertą papierzysk, ale niestety.... To wszystko już go przytłaczało. On rozumiał, że był liderem, że musiał to zrobić...ale zawsze był w tym wszystkim sam. Miał czwórkę wspaniałych przyjaciół, ale żaden z nich nigdy nie zaproponował swojej pomocy. Żaden nie przyszedł z kawą i nie zapytał czy wszystko okej. Nigdy. Żaden.
-Wróciłem...
Powiedział tylko, nie zdejmując butów, mimo iż wiedział, że nikt mu nie odpowie.
-Witaj w domu Jinki...
-Taemin? Co ty tu robisz? Kibum też jest w domu? - Poderwał się do góry słysząc głos młodszego. Zrobiło mu się nagle gorąco kiedy ujrzał stojącego naprzeciwko schodów chłopaka z lekkim uśmiechem na ustach.
-Umma? Nie. Poszedł na tą imprezę. Ja zostałem. Nie miałem ochoty, wiesz chyba udzieliła mi się co tygodniowa chandra ummy.
-Aha. No dobrze. W...W takim razie wezmę się za to co tam mam do zrobienia, a ty....ty też rób co chcesz. -Było niezręcznie. Okropnie niezręcznie. Starszy nie wiedział co ma zrobić dlatego po prostu spuszczając głowę i zasłaniając się grzywką wyminął maknae i poszedł do kuchni. Kawa. Będzie mu potrzebna. I to zapewne nie jedna.
-Em...dzisiaj tak rano wyleciałeś. Czy coś się stało? -Chłopak chyba nie zrozumiał przesłania i poszedł za liderem siadając na wysepce kuchennej.
-Nie wszystko okej. Musiałem coś załatwić. Możesz iść pooglądać do pokoju, albo do salonu jak wolisz, a ja się zajmę tym co mam zrobić.
Po prostu sobie idź. Będziesz mi tylko przeszkadzał. A poza tym co Cię to tak nagle interesuje co...? Myślał wstawiając do automatu kostkę z wybraną kawą. Wcisnął guzik i wsłuchał się w odgłos lejącej się kawy.
-A może Ci pomóc?
-Nie.
-No, ale widzę, że masz mnóstwo papierzysk, więc może Ci pomogę. Nam dwóm pójdzie o wiele szybciej.
-Nie dziękuję Taeminie nie musisz mi w niczym pomagać. -Powiedział ze sztucznym uśmiechem zaciskając ręce na blacie.
-Ale ja chcę Ci pomóc Jin...
-Nie mów tak do mnie! -Nie wytrzymał i po prostu wybuchł odwracając się do chłopaka. To wszystko co zbierało się w nim od pięciu lat puściło w tym momencie.-Ile razy mam Ci powtarzać, że nie chcę abyś się tak do mnie zwracał?! I jak mówię, że nie chcę żebyś mi pomagał to tego nie chcę! Nie chcę żebyś mi przeszkadzał rozumiesz mnie?!
-A...Ale Jin...Onew. Ja bym pomógł, a nie przeszkadzał. -Już lekko wystraszony obserwował jak starszy szybko do niego podchodzi zbliżając swoją twarz do jego.
-Przeszkadzałbyś i to niemiłosiernie rozumiesz mnie?
-Ale przecież bym się nie odzywał, ani nie biegał tylko bym pomagał.
-Ty nie musisz nic robić, żeby mi przeszkadzać. Już w momencie kiedy Cię widzę ciężko mi się skupić na czymkolwiek rozumiesz? Przez Ciebie jestem rozkojarzony.
-A...Aż tak mnie nienawidzisz? -W oczach chłopaka zbierają się mimowolnie pierwsze łzy i drga dolna warga.
-Nienawidzę? Nie. Czy ty nie rozumiesz Taemin? Nie potrafię się skupić bo myślę o tobie. Ciężko mi się oddycha bo jesteś blisko. Robi mi się gorąco kiedy wymawiasz moje imię. Tylko ty to robisz i przez to robisz mi nadzieję. Nie chcę tego Taemin. Wiem, że to obrzydliwe, ale taka jest prawda. Jestem w tobie zakochany i dlatego nie możesz być ze mną tak blisko rozumiesz? Ja nie patrze na Ciebie jak ty na mnie. Nie chcę Ci zrobić na złość, ani pograć z tobą w twistera. Chcę Cię dotykać i całować. Nie jestem twoim przyjacielem. Ja na Ciebie poluję mimo iż wiem, że nigdy nie staniesz sie moją ofiarą rozumiesz?
-A...ja....Ale...
-Wiem Taeminie....Wiem. Dlatego nie mówiłem Ci tego wcześniej...Żałuję, że dowiedziałeś się tego w ten sposób...Proszę zapomnij o tym i staraj się traktować w miarę normalnie jeżeli to możliwe. A teraz przepraszam, ale muszę zająć się pracą. -W podłym humorze zabrał kawę i nawet nie patrząc na młodszego wyszedł z kuchni. Jednak zdążył zaledwie dojść do schodów kiedy poczuł uderzenie w plecy. Gdyby nie złapał się ściany już dawno leżałby plackiem na ziemi.
-Nie...Nienawidzę Cię! Jesteś takim idiotą! E--e--ekhe! Tak..tak bar-bardzo głupi! Nie..nie dałeś mi nawet dojść do...do sło-owa. A...A może ja to...to robię spe-eecjalnie?! Może ja..chce...że-żebyś zwró-ócił na m-mnie uwagę? M-może ja Cie..Cie kocham i-i chcę z to-tobą być? I wca-ale mnie to nie ob-brzydza bo ja..ja też ch-chcę Cię cał-łować i do-dotykać i-i pomagać i-i słu-uchać i w ogóle wszy-ystko z tobą robić!...A ty mnie nawet nie słuchasz! -Młodszy cały zapłakany i roztrzęsiony okładał Onew po plecach swoimi małymi piąstkami.
-Ta-Taemin co ty gadasz? -Nie zdążył się nawet obrócić do końca kiedy został przyparty do ściany i pocałowany. Do było tak dziecinne i nieudolne jak próba włożenia trójkątnego klocka do okrągłej dziurki. Młodszy nie wiedział nawet co zrobić. Delikatnie musnąć jego wargi, naprzeć, włożyć język, ugryźć, zassać się, pociągnąć, cmoknąć, polizać czy po prostu dotykać jego wargi własnymi. Jednak nie musiał czekać długo, aż to Onew przejął dominację. Oddał się całkowicie temu co robił starszy starając się nie być jedynie biernym graczem. Ten pocałunek był jakby kluczykiem otwierającym kolejne drzwi do szczęścia. Każde z nich rozkoszowało się nim na swój sposób. Jeden z nich całował namiętnie tak jakby całował po raz ostatni w swoim życiu. Przekazywał tym uczucia skrywane przez cały ten czas. Nie wiadomo bowiem czy to nie będzie ten pierwszy i ostatni...Drugi natomiast przyjmował wszystko co mu dawano. Rozkoszował się każdą sekundą. Całowanie poduszki z myślą iż to właśnie te usta....było przy tym po prostu żałosne. Nigdy by nie pomyślał, że to o czym marzył spełni się...i to w taki sposób. Oderwał się i z ognikami w oczach głęboko oddychając przyjrzał się starszemu. Łzy już dawno przestały lecieć choć na policzkach dalej widniały po nich ślady Uśmiechnął się seksownie na tyle na ile pozwalał mu jego stan psychiczny i przejechał ręką po szyi starszego lekko podszczypując przy grdyce.
-To jak? Pomóc Ci?
_____________________________________________
Resztę zostawiam waszej wyobraźni ;>>

2 komentarze:

  1. Świeeeeeeeeeetny oneshot *o*
    nie przepadam za OneTae, ale wyszło genialnie ;3
    i mam zapotrzebowanie na 2min <3
    ostatnio mało tego..

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham OnTae <3 bosko piszesz!

    OdpowiedzUsuń