niedziela, 19 stycznia 2014

TaeKey 1.

I już jest drugi post. 3 jest już w przygotowaniu :) Mam nadzieje, że wam się spodoba.
___________________________________________________

-Kocham Cię Lee Taeminnie.
Nie powinienem był tego mówić. Wszystko zepsułem. A mogło być tak pięknie. No prawie. Ale w zupełności by mi wystarczyło to, że mogłem codziennie na niego patrzeć. Codziennie mogłem mu robić kanapeczki w kształcie misiów na śniadanie. Kupować mu zapasy mleka. Nawet sprzątać jego pokój co de facto nie było proste. A teraz dupa blada. Zebrało mi się na wyznania. Tak o pod wpływem chwili. Jak baba. No po prostu jak baba poleciałem na spontana nie bacząc na konsekwencje. A może powinienem zacząć się śmiać i powiedzieć coś w stylu
'Ale masz minę! To był żart dzieciaku!'
Albo jeszcze lepiej. Udać ze nagle mdleje albo umieram. Nie no pomysły też do dupy... Mimo wszystko się boje. Tak. Ja Kim Kibum vel Key vel Diva vel umma się boję. Normalnie mam szeroko i głęboko w dupie co kto o mnie myśli i każdy o tym wie. Ale tym razem najnormalniej w świecie się cykam. Wiem, że jestem czerwony. Zawsze tak mam kiedy się denerwuje. Wiem też, że drga mi dolna warga. Muszę głupio wyglądać...Ale z nim też nie jest lepiej. Otwarte szeroko oczy. Uhuhuuu jak dużo emocji. Nie jestem pewien czy to dobrze.
Przerażenie. Tak to na pewno.
Hmm...radość?
Coś na kształt wstydu.
Złość.
Smutek...dziwne.
I...to jest...chyba...ale nie...no może...chociaż...no to jest chyba...nadzieja.
Podchodzi do mnie i kładzie mi rękę na ramieniu. Przełyka ślinę i patrzy tymi sarnimi oczami. Zaraz nie wytrzymam!!!
-Ja...też Cię kocham umma.
Dzieciak. Nie rozumie. Spuszczam głowę i cmokam ustami. Brnąć w to dalej czy uśmiechnąć się, powiedzieć 'dzięki to miłe' i zapytać o jakiś film, oto jest pytanie. Ruletka normalnie...ale w końcu "nie ma ryzyka nie ma zabawy" nie?
-Nie Minnie...ja Cię KOCHAM. KO-CHAM. Tak jak chłopak dziewczynę czy dziewczyna chłopaka. Tyle, że jak chłopak chłopaka. Rozumiesz?
Brunet uśmiecha się do mnie i łapie za dłoń. Ma takie ciepłe ręce.
-Rozumiem Key-umma. I ja tez Cie kocham. Jak chłopak chłopaka.
Braterstwo. Jaki on niekumaty! co robiła jego matka jak był czas na naukę o relacjach międzyludzkich? Kotlety smażyła?! Wzdycham głęboko i unoszę oczy do nieba...w tym wypadku do sufitu kuchennego. Spuszczam ręce w dół.
-Taeminie. Jak ja mam Ci to wytłumaczyć. Uczucie jakim Cię darzę jest ogromne. Nie czekaj to głupio brzmi...pragnę Cię. Na wszelkie możliwe sposoby okej? Pragnę abyś był przy mnie. Żebyś mnie wspierał i żebym ja mógł wspierać Ciebie. Abym codziennie budził się z myślą, że mam Ciebie i nigdy nie stracę. Ale pragnę też...bawić się z tobą...z twoim..ciałem..ekhem -zaczynam się jąkać, czerwieniąc i w ogóle taka ze mnie teraz cnotka niewydymka!-..na różne sposoby. Rozumiesz?
-Tak rozumiem Key-umma...też chce się z tobą bawić. Na różne przeróżniaste sposoby.
No i znowu ta umma...no i jak ja mam mu to wytłumaczyć!?!?! przecież to jak gadanie z 7-latkiem o układzie rozrodczym!!
-Taeminie ty nie rozu...
Nie kończę bo zostaje powalony na ziemię. Patrze w górę, a tam mój słodki Taeminnie siedzący okrakiem na moich kolanach..tyle, że już nie jest tak słodki i niewinny jak zazwyczaj. Nachyla się nade mną,oblizuje wargi, a w oczach ma pożądanie. POŻĄDANIE.
-Minnie co ty...?
-Ja doskonale rozumiem umma. Chcesz nie tyle być ze mną połączony psychicznie, ale też fizycznie czyli najprościej mówiąc...chcesz się ze mną kochać. Tak wiem co to seks. Nie jestem już dzieckiem. Mówisz ze mnie kochasz. Ja też Cię kocham. Też Cię pragnę. Chcę każdej cząstki twego ciała i ducha na wyłączność. Chce zasypiać i rano być budzonym przez Ciebie. Dotykać Cię i być dotykanym przez Ciebie. Chciałbym mówić do Ciebie po imieniu, ale się boje. Chciałbym zastępować Ci Minho-hyung, Onew-hyung ,a w szczególności Jonghyuna-hyung. Zawsze myślałem, że to nim się interesujesz, wiec jestem teraz taki szczęśliwy.
...
...
...
*Recording*
*3*
*2*
*1*
Taemin mnie lubi. Moja miłość została odwzajemniona. Taemin też chce ze mną robić niekoniecznie grzeczne rzeczy..
CooOOOOOO?!
-Ty..ty mówisz serio?
Udaje mi się ledwo wykrztusić. Jeżeli powie, że to żart to się chyba popłaczę. Albo i nie bo mi się makijaż rozmaże...
-Serio serio. Kocham Cie...Kim Kibumie.
Nachyla się i muska moje usta swoimi. O nie kolego nie po to czekałem tyle czasu żeby się zadowolić marnym cmoknięciem! Przyciągam go za szyje pogłębiając pocałunek i zatapiam dłonie w jego włosach. Cudownie miękkie wargi. Smakuje bananami. Wspaniały. Przejeżdżam językiem po jego dolnej wardze i zasysam się na niej. Z jego ust wyrywa się cichy jęk. Słodki. Odrywam się od niego i oblizuje się.
-Nawet nie wiem co powiedzieć. Jestem w tej chwili chyba najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. I proszę Cię...mów do mnie po imieniu...a jeżeli się boisz albo wstydzisz przy tej bandzie goryli z Dinozaurem na czele, która dzięki Bogu poszła na zakupy, to wystarczy jak będziesz tak do mnie mówił kiedy będziemy sami.
-Dobrze. Ale wiesz...teraz jesteśmy sami...w tym dużym domu...i teraz jesteśmy już chyba para...a wcześniej powiedziałeś, że chciałbyś się ze mną pobawiiić...to jaaak?
-Taeminie...
Czuje jak jego dłonie suną po moim boku, a potem wślizgują pod koszulkę. Niesamowite uczucie. Przechodzi mnie dreszcz, a miejsca których dotknął płoną. Na nowo czuje jego usta na moich. Ten pocałunek jest inny. Bardziej namiętny. Podciąga moją koszulkę, a ja nie mogę opanować cichego westchnienia. Kładę ręce na jego plecach i tez zaczynam podwijać jego podkoszulek. Ma taka delikatna skore. Przewracam go na plecy. Całuję go po szyi rozkoszując się jej smakiem. Zdejmuje jego podkoszulek wywołując przeciągły jęk. Pocałunkami schodzę niżej czując jego drżenie. Krzyczy kiedy gryzę lekko jego już stwardniały sutek.
-Taeminie jesteś taki seksowny...
-To prawda, ze jest seksowny, ale to nie powód żebyś go wręcz pożerał na podłodze w kuchni!
Przerywa nam obcy głos. Odrywamy się od siebie mimo wszystko przerażeni i zawstydzeni. Chwile po tym słychać głośny huk upuszczanych toreb z zakupami na stół.
-Jo-Jo-Jonghyun!? co ty tu robisz? Dlaczego jesteście tak szybko?!
Do kuchni wchodzi Minho i nic nie robiąc sobie ze stanu mojego i Taemina, a także naszych kroczy podchodzi do ekspresu i nalewa sobie kawy.
-Onew sią zaczął drzeć, że zaraz mu się zaczynają 'kurczaki na sukces' no i musieliśmy wracać. Sorki za przeszkodzenie.
To jest tak zawstydzające...Chwila...te wstrętne paszczury widziały mnie i małego w takiej sytuacji...a młody nie ma na sobie koszulki...i jest w TAKIM stanie...
-OOOOOO WYPAD Z KUCHNI WY ZBOCZONE DZIADY!! TY WSTRĘTNY GADZIE NAWET NIE WAŻ SIĘ PATRZEĆ NA MOJEGO ANIOŁKA! MINHO. SPRÓBUJ COŚ MU ZROBIĆ PRZEZ TO CO WIDZIAŁEŚ A SKOŃCZYSZ JAKO POKARM DLA BOCIANÓW. Takim wygłodniałym wzrokiem na moje dziecko patrzeć...
-Najpierw kochanek potem dziecko...to podchodzi pod pedofilie wiesz Kibum?
Wypycham ich z kuchni zatrzaskując zasapany za nimi drzwi. To dziwne. Mogę tańczyc kilka godzin bez przerwy, ale jeżeli chodzi o coś innego to wymiękam od razu. Patrze na młodszego który hamuje śmiech. Po chwili obydwoje leżymy chichrając się na posadzce.
-Spokojnie. Będziemy mieli jeszcze wiele okazji żeby się sobą nacieszyć.
-Masz racje Taeminnie. Całe życie mamy przed sobą.
-Wspólne życie Kibummie...wspólne życie.

2 komentarze:

  1. hhahahhaah leże, hahahaa początek taki śmiech, później środek siedzę tak -> *o*
    i myślę 'seksy, seksy, seksy' a końcówka znowu leżę ze śmiechu xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy jakoś za specjalnie nie lubiłam tego pairingu... ale przyznaję, że to wyszło takie mega słodkie i przecudowne :)
    Oh ten Key i jego wybuchy złości ^^
    'To podchodzi pod pedofilię, wiesz Kibum?' No nie powiem, uśmiałam się :D

    OdpowiedzUsuń