piątek, 27 czerwca 2014

JongNew 1.

Heeeej ;; Przepraszam, za tak długą nieobecność. Szkoła oceny i osobiste sprawy wzięły górę...Ale to nie znaczy, że nic przez ten czas nie robiłam! ^ ^ Cały czas aktywnie uczestniczyłam w tworzeniu fanficków czego wynikiem będą wstawione oneshot i dwa rozdziały nowego opowiadania. Naszła mnie wena i nie mogłam nie napisać xD Mam nadzieję, że spodoba się i jakoś ujdzie mi płazem ta nieobecność ._.
Miłego czytania ;3
___________________________________________

-Taemin zawołaj Minho i Jonghyuna. Zaraz wychodzimy, a oni najwyraźniej dalej się mizdrzą.
Całą wypowiedź wręcz wypluł z odrazą jednak w porę zakamuflował to udając, że zaczyna się krztusić własną śliną. Dlaczego tak bardzo nie podobała mu się perspektywa spóźniających się chłopaków? No cóż. Nie chodziło o samo to, że się spóźniali, ale co było tego powodem. Onew wiedział doskonale co się działo w pokoju żaby jeszcze kilkanaście minut wcześniej. I tym bardziej utwierdził się w tym kiedy po schodach skulony w sobie zszedł zarumieniony jak buraczek Taemin, a za nim trzymający się za ręce chłopcy patrząc na siebie z nieskrywanym pożądaniem. Właśnie tego nienawidził Onew. Wiedział, że to co się działo jeszcze chwilę temu w ich pokoju nie było ani grzeczne, ani urocze i słodkie, ani tym bardziej piękne, jak to powinno wyglądać. A mianowicie....Przed sekunda Minho zerżnął Jonghyuna przywiązując go uprzednio najprawdopodobniej taśmą do ramy łóżka. Zrobił mu trzy malinki na szyi i namalował czerwonym pisakiem serduszko na prawej ręce. To wszystko wywnioskować można było patrząc po prostu na Jonghyuna. Onew spojrzał na niego na zaledwie pół sekundy, ale to mu wystarczyło aby zakochać się w nim jeszcze mocniej, znienawidzić Minho jeszcze bardziej ,poczuć jeszcze większe obrzydzenie do pokoju rapera i stracić chęć do wszystkiego. A już w szczególności do jakiegokolwiek wyjścia. Teraz najchętniej schowałby się pod kołdrę, napisał czternasto stronnicową notatkę o tym jak to bardzo nienawidzi Minho, kocha Jonghyuna i nie cierpi samego siebie za to, że jest takim tchórzem. Dlaczego? Bo to przez niego chłopcy się zeszli. Najstarszy członek zespołu podkochiwał się w głównym wokaliście od samego początku. Jednocześnie wiedząc, że raper chciałby chodzić z Jonghyunem. Wytrwał sam przez 5 lat tej udręki płacząc w poduszkę kiedy nikt nie widział, spisując swoje marzenia, pomagając sobie chusteczkami kiedy tego potrzebował najbardziej, powstrzymując się od wyznania Jonghynowi swoich uczuć. Jednak kiedy wreszcie chciał to zrobić....stchórzył. Stał przed nim wpatrując się w tą dinozaurzą twarz przyjaciela. Było mu tak trudno kiedy powiedział "Jonghyun ja muszę Ci co powiedzieć." a młodszy tylko uśmiechnął do niego pocieszająco i pogłaskał po policzku chcąc go tym pospieszyć. Pogorszył tylko sprawę. Onew tak bardzo wtedy obawiał się tego, że może stracić to co było miedzy nimi teraz, że zamiast powiedzieć "Kocham Cię" on powiedział "Myślę, że powinieneś porozmawiać z Minho. On się w tobie chyba zakochał."
 Jonghyun był wtedy zawiedziony jednak jak ten ułomowaty lider mógł to dostrzec? Nie ma bata. A Jonghyun nie będzie czekał wieczność. On też ma swoje potrzeby. Wiedział, że to nie było rozsądne. oddawać się takiemu mężczyźnie jak Minho. Jednak....skoro Onew go nie chciał..musiał się odkochać, a jedynym wyjściem z takiej sytuacji jest zakochanie się w kimś innym. Ale...to nie poskutkowało...Jonghyun mimo tych lat...nie poczuł niczego głębszego do Minho, tak naprawdę nawet seks nie sprawiał mu przyjemności. Jednak nie poddawał się...Dalej przy nim trwał mając nadzieję, że kiedyś spojrzy na żabiego i stwierdzi krótko "kocham go." Jednak narazie jedyną osobą na widok której w głowie kotłowały mu się takie myśli był ten zidiociały ślepy lider w tej chwili uroczo kichający jak mały piesek.
-apsik...eh...no dobra. No to do vana brygada. Minho. Następnym razem nie będę was wołał i pojedziemy bez was. Nastawiajcie sobie budzik chociaż czy cuś.
Oczywiście. Najlepiej jest złość, smutek, nienawiść, żal zamienić w żart. Powiedzieć to z uśmiechem tak aby nikt się niczego nie domyslił. W ten sposób nikogo nie zmartwisz. Nie przestraszysz i nie zdekoncentrujesz. Przy tym jednak musisz pamiętać aby nie zadrżał Ci głos. Drgnęła powieka czy kącik ust. Żeby nie zaciskać zbyt mocno szczęk ani nie zwijać dłoni w pięści. Wtedy wszyscy się dowiedzą. I cała twoja praca pójdzie na marne. Wyszli z domu, a na samym końcu wyszedł Onew. Jonghyun przez chwile zatrzymał się przy framudze i otworzył usta jakby chciał coś powiedzieć jednak tylko uśmiechnął się szeroko i pobiegł do Minho łapiąc go pod ramie. Po chwili i najstarszy dołączył siadając z tyłu kolo Taemina. Usiadł i kiedy każde zajęło się swoimi sprawami -Kibum czytaniem nowego wydania Vouge'a, Minho muzyką na mp4, Jonghyun grą w hoppera na tablecie a Taemin....po prostu poszedł spać -Onew oparł głowę o szybę i obserwował przemijające za oknem drzewa. Wsadził do uszu słuchawki i włączył przypadkową piosenkę. Az otworzył szerzej ze zdziwienia oczy kiedy dotarły do niego dźwięki piosenki...której jeszcze nigdy nie słyszał. Znał wszystkie utwory na swoim telefonie. A tego nigdy nie miał. Marszcząc brwi wsłuchiwał się w kolejne słowa póki w oczach nie stanęły mu łzy. Wtedy dopiero wyłączył telefon i zasłaniając twarz dłonią pociągnął cicho nosem. Jedyna osoba która jakkolwiek zareagowała był Jonghyun. Odwrócił się i przez sekundę wpatrywał w płynącą po policzku starszego łzę. Starszy odwrócił się do niego i przez chwile zapomniał o wszystkim. Te oczy. Tak zmartwione jego stanem. Jednak to czysto przyjacielskie zainteresownie.
-Onew....
-Słucham? Wybacz ziewło mi się. Coś się stało? A może jesteś głodny? Chyba dzisiaj nie jadłes śniadania. -Otrząsnął się i ocierając wierzchem dłoni łezkę uśmiechnął się tak szeroko, że policzki zasłoniły mu pole widzenia. Poprawił się na miejscu i zerknął do tyłu w poszukiwaniu jabłek.
-Nie...nie jestem głodny. Ze mną wszystko okej...a z tobą?
Młodszy w opiekuńczym geście położył rękę na kolanie lidera i w tym momencie nadszedł ten moment. Ta chwila kiedy rozumiesz, że więcej szansy nie dostaniesz. Że to właśnie ten ostatni moment. Ta ostatnia chwila w której możesz coś zrobić. Ta sekunda kiedy dociera do ciebie, że widzisz. Że nareszcie otworzyłeś oczy i widzisz to co jest oczywiste. Że widzisz zacierające się w pewnym miejscu horyzonty. Że w tle słyszysz niczym niezmąconą ciszę którą staje się z czasem idealnie wygraną kołysanką. Moment w którym zdajesz sobie sprawę....że nie trzeba mówić "Kocham Cie"...żeby kochać.
-Zatrzymaj samochód....-Dalej patrząc w oczy głównego wokalisty powoli i bardzo cicho Onew zwrócił się do kierowcy wana.
-Co? Nie mogę tego zrobić, przecież wiesz.
-Mówię Ci zatrzymaj samochód.
-Onew...
-Zatrzymaj ten cholerny samochód!
Nie wytrzymał i krzycząc zwrócił głowę w stronę kilka lat starszego od niego mężczyzny. Ten natychmiast wręcz zareagował i zatrzymał samochód na poboczu przy stacji benzynowej. Nie mógł tym razem odmówić... Onew nigdy nie krzyczał. A tym bardziej nie przeklinał. Pozostała część zespołu otrzeźwiała i wpatrywała się tylko jak Onew otwierając tylne drzwi ciągnie Jonghyuna za nadgarstek. Starszy od razu pociągnął chłopaka kilka metrów dalej. Przyspieszył. Po kilkunastu sekundach już biegł. To była ostatnia szansa...ostatnia taka szansa. Nie ważne co usłyszy...on musi to wiedzieć. Znaleźli się po jakimś czasie w lesie za stacją. Dokładnie to na polance. Cali w liściach, a nawet żywicy. Jednak teraz nie miało to znaczenia. Dla żadnego z nich. Zdyszany po biegu lider przez chwile wpatrywał się w soczyście zieloną ściółkę. W końcu odwrócił się i przyciągnął do swojej klatki niższego.
-Nie odpychaj mnie. Proszę. Muszę Ci coś powiedzieć. Jeżeli nie zrobię tego teraz...nie uda mi się już nigdy. Zostańmy tak przez chwile. -Zatrzymał się na chwile wtulając twarz w ramie młodszego i wypowiedź wznowił dopiero kiedy poczuł lekkie kiwniecie głową. -Jonghyun....pamiętasz kiedy około piec lat temu powiedziałem Ci, że Minho Cię lubi? - kolejne kiwniecie- Nie to chciałem wtedy powiedzieć. Chciałem żebyś wiedział, że to nie Minho Cię pragnie, ale ja. Chciałem żebyś dowiedział się, że jesteś dla mnie najważniejszy i każda chwila bez Ciebie jest chwilą straconą. Chciałem Ci powiedzieć, że dzięki tobie jestem tym kim jestem teraz. Chciałem powiedzieć wtedy, że chciałbym być jedynym który zasypia przy tobie, dotyka twoje idealne ciało, słucha twojego niebiańskiego głosu, patrzy na twój zaspany uśmiech każdego ranka, trzyma Cię za rękę kiedy byś się bał. Chciałem być dla Ciebie tym kim jest dla Ciebie Minho. Przepraszam, że Ci tego nie powiedziałem. Może gdybym to zrobił to ze mną byś schodził po schodach dzisiaj rano, a nie z nim. Może to ślady po moich ustach zdobiłyby teraz twoją szyję. Przepraszam, że mowię Ci to teraz... -uniósł głowę i spojrzał załzawionymi oczami w te cudowne szeroko otwarte należące do młodszego. To spojrzenie go przytłaczało, ale miał pojecie...że to może być ostatni raz kiedy będzie tak na niego patrzył...-Jonghyun... Ja Cię....
Nie dokończył kiedy usta młodszego zamkneły mu skutecznie jego własne. Od razu odwzajemnił delikatny pocałunek. To nie było jak uderzenie pioruna. Ani jak rozstąpienie się wód w morzu. Nie było też jak zderzenie sie tytanica z góra lodową. To było jak dotyk ognia. Jak rozżarzone węgle kładzione na wargi. Jak słodkie gumowe płomienie smagające kąciki ich ust.
-Nie mów mi...nie musisz...
Bo czasami nie potrzeba słów "Kocham Cię" żeby było wiadomo, że się kocha....

1 komentarz:

  1. Wszyscy ostatnio wracają :')
    jestem prze szczęśliwa bo mam co czytać :D
    A to.. TO! Było niesamowite! Baaardzo nie lubię MinJong, ani JongNew, ale to opowiadanie mi bardzo przypadło do gustu ^^
    tylko w jednym momencie zmieniłaś perspektywę Onew na perspektywę Jonghyuna i to było trochę dezorientujące..
    Czekam na kolejne opowiadania :>

    http://cnbluestory.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń